Raport: 1 tydzień wyzwania biegowego


Pierwszy tydzień już za mną. Był wprawdzie dosyć "rozstrzelony", nie miałam możliwości regularnych treningów i dni przerwy, akurat w tym tygodniu miałam wreszcie możliwość wyjazdu w odwiedziny do rodziców <3 Podróż w jedną stronę kosztuje mnie 8 godzin dlatego treningi wypadły tylko na wtorek i sobotę. Trzeci trening próbowałam wcisnąć na niedzielę, ewentualnie poniedziałek, ale pogoda nie pozwala. O ile jestem w stanie biegać w deszczu w mieście, to na wsi jest to dość problematyczne, bo zakopałabym się po kolana w błocie. Odrobię ten trening w jednym z kolejnych tygodni.
Widzę teraz, jak dużo spadła moja kondycja, nie jestem w stanie biegać tak szybko jak kiedyś (w pół godziny zwykle przebiegałam więcej niż 5 km, teraz brakuje mi jeszcze sił). A tutaj małe sprawozdania z biegów.

TRENING 1

Data: 25.10 (wtorek)
Godzina: 7.30 - 8.00
Czas: 32'
Dystans: 4 - 5 km 
Samopoczucie: 6/10

Pierwszy bieg, w którym nie musiałam przechodzić do marszu i wybiegałam ciągiem 30 minut (pomijając krótką przerwę na światłach). Pod koniec treningu zaczęłam odczuwać pewien dyskomfort w płucach, najpewniej związany z gorszą wydolnością, Jednak udało się dobiec spokojnie do domu, choć przyznam, że tylko czekałam, aż będę mogła już skończyć biec. Po treningu zrobiłam krótki streching.


TRENING 2

Data: 29.10 (sobota)
Godzina: 11.30 - 12.00
Czas: 30'
Dystans: 4.5 km
Samopoczucie 7/10

To był mój trening zdecydowanie! Dawno tak dobrze mi się nie biegało, może to przez to, że pierwszy raz od dawna biegałam po polnych ścieżkach we wsi, gdzie mieszkają rodzice. Mimo dość silnego wiatru, słoneczko ładnie świeciło i było super! Teren nieco zróżnicowany, musiałam skakać, żeby omijać kałuże błota i podbiegać na niewielkie wzniesienia, mimo wszystko, ten krajobraz widocznie dodał mi skrzydeł :) No i miałam zdecydowanie najlepszego towarzysza biegu:

Wyzwanie: Powrót do biegania!

Ten wpis ma dla mnie znaczenie mobilizujące.Wprawdzie nie jestem jakby "typowym nowicjuszem" bo kochałam biegać, naprawdę to kochałam. Jeszcze tej wiosny nie wyobrażałam sobie tygodnia bez biegania. Biegałam regularnie, 2-3 razy w tygodniu na różne dystanse. Zwykle było to około 5-10 km na jedną serię treningową, mój rekord to 12 km ciągłego biegu. Niby nic specjalnego, ale dla mnie to było coś. Zwlekałam się z łóżka o 5 rano, żeby jeszcze zdążyć złapać kilka kilometrów przed zajęciami. Dawało mi to ogromną satysfakcję. Po treningu byłam przeszczęśliwa, to mnie oczyszczało, pozwalało zresetować umysł i odstresować się. W czasie wakacji dołożyłam sobie sporo treningu siłowego, do tego praca i sporo zmian w życiu, co wiązało się z dużym stresem. [...] Lekarze kazali odpuścić sobie treningi na jakiś czas. Więc odpuściłam, zdrowie ponad wszystko... Pomijając historię mojego zdrowienia, które raczej niekorzystnie odbiło się na mojej sylwetce, teraz mogę wreszcie stwierdzić, że powoli wszystko wraca do normy. Dlatego chcę wrócić do biegania.


Podejmowałam w ostatnim czasie pewne próby, ale szło mi to bardzo opornie. Kondycja spadła, motywacja nie dopisywała a ja nie mogłam się nadziwić dlaczego zwyczajnie nie mam siły ani ochoty biegać. Przecież wcześniej tak bardzo to kochałam. Tak było ostatnio ale ja nie zamierzam się poddać, nie nie! Dlatego zaczęłam znowu prowadzić bloga. Wierzę, że pomoże mi to zebrać się w sobie i dopiąć swego. Jest jesień, pogoda dopisuje, trzeba tylko skorzystać!
Cel? Przywrócić moje zamiłowanie do biegania.
Sposób? Miesiąc regularnych treningów.

Plan jest taki: 3 treningi biegowe/marszobiegowe przez 4 tygodnie. Zakładam, że czas trwania nie będzie krótszy niż 30 minut, ale kto wie ... może nawet z czasem się rozkręcę. Po każdym tygodniu wrzucę post z relacją z treningów, z czasami, z dystansami, z samopoczuciem.

Wchodzisz w to? Może Ty też jesteś w podobnej sytuacji. Może z pewnych powodów przestałeś trenować i nie możesz się przemóc żeby wrócić? Może dopiero chcesz zacząć swoją historię z bieganiem? Jeśli tak to zapraszam Cię do wspólnej walki. Z mojej strony oferuję wsparcie i motywację, razem na pewno damy radę! No chodź ... nie daj się prosić!

5 pomysłów na FIT obiad

Słyszysz: zdrowy obiad - myślisz: ryż z kurczakiem i brokułami? Mam tak samo! O ile uwielbiam śniadania, owsianki, omlety, naleśniki, placki i inne pyszne kombinacje to zazwyczaj obiad wygląda identycznie każdego dnia. Wprawdzie czasami pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa i zamieniam ryż na różnego rodzaju kasze, brokuły na inne warzywne dodatki ale formuła zwykle jest bardzo podobna. Dlaczego? Po prostu, codzienne sprawy pochłaniają sporo czasu i często nie mam go aż tyle żeby wydziwiać, ale oto nadchodzą zmiany! Żeby dieta była skuteczna i dawała radość z jej stosowania musi być RÓŻNORODNA. Wtedy jedzenie nie będzie nudziło, będziemy czekać na każdy kolejny posiłek i nie będą przychodzić nam do głowy żadne pokusy. To chyba brzmi rozsądnie. A więc podejmuję wyzwanie! Będę wydziwiać, mącić, szukać i kombinować z obiadami ile się tylko da. Dzisiaj początek serii pomysłów na różnorodne obiadki i lunche, które nie będą nudzić. Zdjęcia pochodzą z mojego IG, jeśli macie ochotę na więcej... zapraszam!

1. Brokułowo-kalafiorowa zupa krem

 

UWIELBIAM zupy krem! Są łatwe i szybkie w przygotowaniu, w dodatku sycące i przepyszne. Wystarczy ugotować ulubione warzywa, zblendować, doprawić i gotowe. Moja propozycja to krem przygotowany z 1 brokuła i 1 kalafiora, podane z jogurtem i orzechami włoskimi. Taką zupę można też podać grzankami, będzie idealnym, rozgrzewającym lunchem na chłodne jesienne wieczory. Mamy sezon na brokuły i kalafiory więc warto korzystać!

2. "Mielone" kotlety z czerwonej fasoli


Odkryłam to cudo, kiedy jeszcze byłam na diecie wegetariańskiej i brakowało mi jakiegoś mięsnego zamiennika. To również bardzo szybkie i proste danie. Puszkę czerwonej fasoli konserwowej ugniatamy z podsmażoną cebulką i ulubioną mąką (u mnie zwykle jaglana lub gryczana), formujemy kotlety i smażymy. Nawet mój tata mięsożerny smakosz przyznał, że są smaczne. W dodatku pogate w białko i bardzo sycące.

3. Kaszotto 


Mała modyfikacja risotto, gdzie zamiast ryżu używamy kasz to moja ulubiona propozycja na lunchboxy. Są banalnie proste i szybkie w przygotowaniu. Zwykle stawiam na kaszę jaglaną, bo jej formuła najlepiej łączy się z innymi dodatkami, w tym przypadku dodałam jeszcze fasolkę, brokuły, ciecierzycę i wymieszałam z domowym sosem pomidorowym. Na zdjęciu po prawej jeszcze klasyczna sałatka z pomidorami i odrobiną fety.

4. Faszerowane cukinie


Cukinie to moja miłość lata. Są tak lekkie i smaczne, że praktycznie każdego dnia stanowiły dodatek do różnych dań. Faszerować można niemalże wszystkim, ja zwykle dodaję paprykę, cebulę, oliwki, kurczaka lub mięso wołowe, na górę jeszcze mozzarella i mamy pyszne fit zapiekanki :) W internecie jest masa przepisów na różne odsłony faszerowanej cukini, te ze zdjęcia zrobiłam z tego przepisu: KLIK

5. Danie a'la spaghetti


Znów będzie szybko, łatwo i smacznie. Zamiast pszennego makaronu spaghetti - pełnoziarnisty penne. Zamiast sosu pomidorowego i mięsa mielonego - szpinak z awokado. Zamiast żółtego sera - feta półtłusta. Odchudzone i naprawdę smaczne. Spróbujcie!

To moje pierwsze propozycje, ale nie zamierzam spocząć na laurach. Będę szukać i wypróbowywać kolejne pomysły na zdrowe, nietypowe obiady, które są proste i szybkie w przygotowaniu. Jeśli moje propozycje Wam się podobają, zapraszam również na mój instagram, tam wrzucam więcej tego, co dzieje się w mojej kuchni. A może Wy macie jakieś sprawdzone przepisy? Podsyłajcie i będziemy się wzajemnie inspirować. Buziaki!